wtorek, 1 lipca 2014

t-shirt painting

Cóż zrobić, gdy za oknem leje, leje, pada...?
Jestem jedną z tych osob, które się nie nudzą. 
W dodatku obie z Miłką lubimy plastyczne zabawy, chwyciłyśmy więc za farby do tkanin.
To prezent urodzinowy, który dotychczas niewykorzystany czekał na debiut. 

Miłka zachwyca się brokatem, ja motywem dream catcher'a. 
Choć zdawać by się mogło, że takie połączenie może być nietrafione, efekt miło zaskakuje. Etno z dziecięcym przymrużeniem oka.
Indiańskie akcenty znakomicie komponują z urodą Miłki.
Bawiłyśmy się dobierając kolory, malując, a t-shirt zyskał nowy wyrazisty charakter i grubą fakturę.












środa, 18 czerwca 2014

on wheels

Do grona skrzynek w wielu kolorach...dołączyła także wersja mobilna. 
Niezwykle funkcjonalna i wielozadaniowa.









środa, 4 czerwca 2014

by bike

Dni mijają, przeplatane kolejnymi zleceniami, zadaniami.
Do tego tworzenie pieknego prezentu na 3 urodziny Miłki 
(mam nadzieję wkrótce go Wam pokazać).I okazuje się, że na blogu powstała długa luka.

W ciągu ostatniego miesiąca czuję jakbym odzyskała wolność poruszania się. Miłka nie jeździ już wózkiem, nawet na długich dystansach. 
Wszędzie chodzimy, albo docieramy rowerem. Mam siedzenie z przodu, które u nas sprawdza się wyśmienicie, nie wyobrażam sobie innego. 
Jest kontakt, rozmowa, wymiana zdań na temat tego co po drodze dostrzegamy, dokąd jedziemy. 
Jest mozliwość dania buziaka w główkę i wspólnego uśmiechania się do mijanych z przeciwka innych rowerzystów.
O ile nie pada rzęsisty deszcz urządzamy sobie takie przejażdżki po okolicy, a taże załatwiamy drobne, codzienne sprawy. 
Niesamowicie mi się to podoba, a plusem jest większy zasięg i szybkość docierania do celu.
To nasz pomysł, który pewnie bedziemy wykorzytywać do jesieni^^