środa, 4 czerwca 2014

by bike

Dni mijają, przeplatane kolejnymi zleceniami, zadaniami.
Do tego tworzenie pieknego prezentu na 3 urodziny Miłki 
(mam nadzieję wkrótce go Wam pokazać).I okazuje się, że na blogu powstała długa luka.

W ciągu ostatniego miesiąca czuję jakbym odzyskała wolność poruszania się. Miłka nie jeździ już wózkiem, nawet na długich dystansach. 
Wszędzie chodzimy, albo docieramy rowerem. Mam siedzenie z przodu, które u nas sprawdza się wyśmienicie, nie wyobrażam sobie innego. 
Jest kontakt, rozmowa, wymiana zdań na temat tego co po drodze dostrzegamy, dokąd jedziemy. 
Jest mozliwość dania buziaka w główkę i wspólnego uśmiechania się do mijanych z przeciwka innych rowerzystów.
O ile nie pada rzęsisty deszcz urządzamy sobie takie przejażdżki po okolicy, a taże załatwiamy drobne, codzienne sprawy. 
Niesamowicie mi się to podoba, a plusem jest większy zasięg i szybkość docierania do celu.
To nasz pomysł, który pewnie bedziemy wykorzytywać do jesieni^^










3 komentarze:

anulkakulka pisze...

Sliczna Ta mala istotka :)

Crate of Art pisze...

:)

toffi pisze...

bardzo! śliczna bardzo! :)
i lubię takie kolorki...

Prześlij komentarz